SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 228/365 – WYTRWAŁOŚĆ, KTÓRA RODZI CUD – (Mt 15, 21-28)
WYTRWAŁOŚĆ, KTÓRA RODZI CUD
W małej wiosce mieszkała starsza kobieta, która każdego wieczoru modliła się za swojego syna, daleko od Boga.
Sąsiadka powiedziała:
– Po co wciąż się modlisz? Przecież nic się nie zmienia.
Kobieta odpowiedziała:
– Ja nie wiem, kiedy Bóg dotknie jego serca. Wiem tylko, że nie wolno mi przestać pukać.
Minęły lata. Pewnego wieczoru syn wrócił do domu i powiedział:
– Mamo, nie wiem dlaczego, ale dziś poczułem, że powinienem wrócić.
Matka uśmiechnęła się przez łzy.
Z Ewangelii: Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Nieraz modlimy się o ważne dla nas sprawy, a Bóg milczy. Czekamy na odpowiedź, prosimy, błagamy i pytamy: „Panie, dlaczego nic nie robisz?”. Tymczasem Boże milczenie nie oznacza, że Bóg nas nie słyszy.
Kobieta kananejska z dzisiejszej Ewangelii długo czekała na odpowiedź Jezusa. Nie obraziła się, nie odeszła, nie przestała prosić. Jej miłość do córki i wiara były silniejsze od zniechęcenia.
Czasem Jego odpowiedź przychodzi inaczej i później, niż się spodziewamy. Zaufajmy, że Bóg zna nasze serce i wie, czego naprawdę potrzebujemy.
Panie, naucz mnie ufać Ci także wtedy, gdy milczysz.
Rembrandt van Rijn Chrystus i kobieta kananejska o. 1650
