SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 111/365 – CHLEB ŻYCIA – (J 6,30-35)
Dwóch biedaków przyszło o pomoc do miłosiernego bogatego kupca. Pierwszy z nich, otrzymawszy kilka monet, kłaniał się nisko i wołał:
– Niech żyje pan kupiec, najhojniejszy człowiek pod słońcem!
Drugi natomiast mówił spokojnie:
– Niech Bóg wynagrodzi temu człowiekowi dobroć i da mu siłę, by dalej wspierał potrzebujących.
Kupiec chciał sprawdzić szczerość tych życzeń. Kazał przygotować dwa jednakowe worki z mąką. Do jednego wsypał garść złotych monet i polecił wręczyć go temu, który wychwalał kupca. Drugi worek miał trafić do tego, który dziękował Bogu.
Biedacy odebrali dary. Po drodze pierwszy, który dostał cięższy worek, w ukryciu zamienił na lżejszy drugiego biedaka. Gdy oszukany biedak wrócił do swojej izby i otworzył worek, znalazł w nim złote monety. Upadł na kolana i podziękował Bogu. A pierwszy biedak długo jeszcze narzekał, że los znowu go oszukał.
(J 6,30-35) W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.
Jak tłum w Kafarnaum pytam Jezusa o znak o dowód, co poruszy me oczy, zabierze smutek i cierpienie. Bóg tymczasem przychodzi jak chleb. Pragnie przemienić me serce, być ze mną swą obecnością. Mówi „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”.
Jezu nakarm mnie swoją miłością, umocnij moją wiarę i daj mi pokój.
Fot: wygenerowano w AI
