„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
poniedziałek, 13 lipca 2026 Henryka, Kingi, Andrzeja

11 LIPCA 1943 – KRWAWA NIEDZIELA - LUDOBÓJSTWO

W SUMIE Z RĄK UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW ŚMIERĆ PONIOSŁO OK 150 TYSIĘCY POLAKÓW.
 
11 i 12 lipca 1943 r. UPA dokonała skoordynowanego ataku na polskich mieszkańców 150 miejscowości na Wołyniu.
W sumie w latach 1943-45 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ponad 100 tys. Polaków,
zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej i miejscową ludność ukraińską.
Wydarzenia te przeszły do historii jako Zbrodnia Wołyńska.

 

Wpływ na nasilenie się fali zbrodni miało porzucenie w marcu i kwietniu 1943 roku przez policjantów ukraińskich służby na rzecz Niemiec i przejście w szeregi UPA. Wielu z tych policjantów brało wcześniej udział w zagładzie Żydów. W nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku UPA spaliła osadę Janowa Dolina i zamordowała ok. 600 Polaków.

Szczególne nasilenie zbrodni nastąpiło w lipcu 1943 roku. Zamordowano wówczas ok. 10 - 11 tysięcy Polaków. 11 i 12 lipca UPA dokonała skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. Doszło do mordów w świątyniach m.in. w Porycku (dziś Pawliwka) i Kisielinie. Około 50 kościołów katolickich na Wołyniu zostało spalonych i zburzonych.

Obchody - 82. ROCZNICA UKRAIŃSKIEGO LUDOBÓJSTWA

czytaj więcej >>

Zbrodni na Polakach dokonano w 1865 miejscach na Wołyniu. Największych masakr dokonano w Woli Ostrowieckiej, gdzie zamordowanych zostało 628 Polaków, w kolonii Gaj – 600, w Ostrówkach - 521, Kołodnie - 516.

Zbrodnie na Polakach dokonywane były niejednokrotnie z niebywałym okrucieństwem, palono żywcem, wrzucano do studni, używano siekier i wideł, wymyślnie torturowano ofiary przed śmiercią a także gwałcono kobiety.

Krwawa Niedziela stała się kulminacją zbrodni wołyńskiej – zaplanowanej akcji wymierzonej w polską ludność cywilną na Wołyniu. Dla ocalałych był to koniec świata, jaki znali. Stracili rodziny, domy, sąsiadów i ukochaną ziemię, na której ich przodkowie żyli od pokoleń. Rany zadane tamtego dnia nie zagoiły się wraz z końcem wojny. Przeniosły się do pamięci dzieci i wnuków ofiar.
11 lipca pozostaje symbolem cierpienia tysięcy niewinnych ludzi oraz przestrogą przed nienawiścią, która potrafi odebrać człowiekowi człowieczeństwo. Jest dniem pamięci o tych, których jedyną winą było to, że byli Polakami i mieszkali na swojej ojczystej ziemi. Ich imiona często zna już tylko Bóg, ale obowiązkiem żyjących jest zachować pamięć o ich losie i przekazywać ją kolejnym pokoleniom.

Źródło: Własne, Dzieje.pl, Ryszard Arkadiusz Frączek