SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 216/365 – "PANIE, RATUJ MNIE!"– (Mt 14, 22-36)
"Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!"
Płonął dom. Rodzice uciekali w popłochu, ponaglając dzieci. Wydostawszy się na zewnątrz zauważyli, że brakuje jednej pociechy. Na powrót było za późno. Nagle otworzyło się okno i stanął w nim chłopiec i woła o ratunek. Wokół był mnóstwo dymu. Ojciec krzyknął.
– Skacz – ja cię złapię.
– Tatusiu, ale ja cie nie widzę – krzyczał chłopiec.
– Ale ja cie widzę – skacz, wołał ojciec.
I chłopiec skoczył prosto w jego ramiona.
W dzisiejszej Ewangelii uczniowie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, Uczniowie przebywali w łodzi, miotanej falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym".
Ile raz strach sprawia, że boimy podjąć się ważnej decyzji. Zwątpienie to skutek naszej małej wiary. Jezus zna nasze słabości doskonale. Chce uleczyć nas z zwątpienia. Kiedy jesteśmy bezsilni, kiedy toniemy, ratunek znajdziemy u Pana. Zaufajmy Mu i wołajmy jak Piotr, "Panie, ratuj mnie!"
Kiedy już sił nie starcza, przyjdź do mnie Panie, przyjdź z łaską swoją.
Fot: cottonbro studio.
