Cicha rewolucja w regulacjach: jak przez 26 lat rozmontowano zabezpieczenia wokół pigułek poronnych
Kiedy w 2000 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła do obrotu mifepriston jako część schematu farmakologicznego aborcji, zrobiła coś, czego nie robi przy większości leków: nałożyła na niego najostrzejszy możliwy nadzór. Produkt otrzymał ostrzeżenie w czarnej ramce – zastrzeżone dla substancji obarczonych ryzykiem poważnych, a nawet śmiertelnych powikłań, w tym krwotoków i zakażeń. Dwie dekady później z tamtych zabezpieczeń zostały strzępy.
Pierwotny model wyglądał inaczej niż dzisiejsza rzeczywistość. Kobieta rozważająca aborcję farmakologiczną musiała stawić się u lekarza trzykrotnie: raz na konsultację, drugi raz dopiero wtedy, by przyjąć mifepriston, i trzeci raz na wizytę kontrolną, która miała potwierdzić, że aborcja przebiegła bez powikłań. Lekarz zobowiązany był monitorować pacjentkę i zgłaszać każde zdarzenie niepożądane, nie tylko te śmiertelne.
Całość artykułu znajduje się pod linkiem https://pro-life.pl/cicha-rewolucja-w-regulacjach-jak-przez-26-lat-rozmontowano-zabezpieczenia-wokol-pigulek-poronnych/
