SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 319/365 – OTWORZYĆ OCZY – (Łk 18,1-8)
Któregoś dnia król wybrał się do pobożnego Mnicha po radę. Kiedy ujrzał go zanurzonego w pobożnych księgach, które sam spisał rzekł:
– Zazdroszczę ci, ze w tych dziełach potrafisz zawrzeć tyle mądrości.
– Mylisz się – odpowiedział zakonnik i zaprowadził króla do stajni. Akurat brat stajenny, przerwał prace i złożył ręce do modlitwy. Po chwili mnich pokazując na brata stajennego dodał
– Widzisz mądrość nie jest ukryta w księgach, ale w tych złożonych rękach do modlitwy.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
Nieraz w życiu doświadczamy bezradności, która sprawia, że czujemy się jak w zamkniętym kręgu bez wyjścia. Jezus pokazuje nam na przykładzie natarczywej wdowy, że tylko szczera, systematyczna i nieustanna modlitwa może sprawić, że znajdziemy światełko w tunelu w stronę wyjścia z kłopotów. Sprawia, że przetrwamy największe ciemności.
Jezu, otwórz me oczy, bym ujrzeć mógł.
Fot: Noelle Otto
_____________________________________________________________________________
Ewangelia (Łk 18, 1-8)
Wytrwałość w modlitwie
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

