SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 286/365 – NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE – (Łk 11, 37-41)
Czystość wewnętrzna
Wędrowały przez świat Miłość i Jałmużna. Któregoś dnia weszły do ubogiej chaty gdzie umierał z głodu samotny człowiek.
– Ja dam mu chleb – powiedziała Jałmużna.
– A ja dam mu nadzieję — odparła Miłość i uklękła przy jego łóżku.
I obie czuwały nad człowiekiem całą noc
Nad ranem człowiek otworzył oczy i wyszeptał:
– Dziękuję wam. Wczoraj myślałem, że świat o mnie zapomniał.
Wtedy Jałmużna spojrzała na Miłość ze wzruszeniem.
– Potrafię napełnić pustą miskę, ale ty potrafisz napełnić pustkę w ludzkim sercu.
Miłość uśmiechnęła się łagodnie:
– A jednak bez ciebie moje dłonie często nie mają czym nakarmić tych, których serce pragnę ocalić.
Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to Pan rzekł do niego: "Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste".
Niekiedy chcemy być zauważeni i podziwiani. To, co robimy dobrego, robimy na pokaz, czekając na pochwały i wdzięczność. Nawet nasza pobożność może stać się teatrem, w którym bardziej zależy nam na opinii ludzi niż na prawdzie serca. Jezus przypomina nam, że Bóg widzi więcej niż nasze gesty i piękne słowa. Widzi to, co ukryte, nasze intencje, dobroć albo egoizm. Nie pyta, jak bardzo chcemy zabłysnąć przed światem, lecz ile miłości potrafimy dać drugiemu człowiekowi. Bo prawdziwe dobro nie potrzebuje oklasków, a serce pełne miłości nie musi niczego udowadniać.
Panie, zabierz pychę z mojego serca i naucz mnie kochać w ukryciu
Fot: Marlon Trottmann
____________________________________________________________________
Ewangelia (Łk 11, 37-41)
Czystość wewnętrzna
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem.
Na to Pan rzekł do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości.
Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste».

