Pułapka Putina
Dla prezydenta Putina upadek komunizmu i Związku Sowieckiego był „największą geopolityczną tragedią”. Jego najważniejszym celem stało się więc przywrócenie państwu pozycji supermocarstwa. Realizacji tego celu podporządkował całą rosyjską politykę. Wydawało się, że okoliczności sprzyjają jego zamiarom. Bo po jego dojściu do władzy (w styczniu 2000 r.) trwała koniunktura na rynkach paliw. W latach 2003-8 rosyjskie PKB w ujęciu dolarowym wzrosło 4,84 razy, a w ujęciu rublowym 3,83 razy. Duży wzrost Rosji trwał do 2014 r. Ten rozwój pozwolił na znaczny wzrost dochodów, spłacenie większości zadłużenia, utworzenie funduszy rezerwowych, wprowadzenie programów socjalnych i unowocześnienie uzbrojenia armii.
W tym okresie Putin zakładał odbudowę mocarstwowej Rosji w oparciu o przyjazne stosunki z Zachodem, zwłaszcza z USA. Ale odrzucenie przez Waszyngton postulatu uznania rosyjskiej dominacji na obszarze postsowieckim spowodowało zwrot Moskwy ku Chinom. Wspólnym celem Pekinu i Moskwy stało się podważanie amerykańskiej dominacji. Podstawą odbudowy pozycji Rosji była centralizacja państwa i gospodarki i postawienie na rozwój wydobycia i eksportu surowców. Temu celowi służyła swoista geopolityka rurociągów - uzależniająca energetycznie państwa europejskie i Turcję i stwarzająca bazę dla zaspokojenia materialnych potrzeb społecznych i kosztownego programu zbrojeń - mającego umożliwić Moskwie dyktowanie polityki z pozycji siły. Państwowy kapitalizm miał zapewnić skuteczną alokację środków w sektor wydobywczy i bazę mocarstwowej polityki.
Jednak druga dekada tego wieku przyniosła zasadnicze zmiany w światowej polityce. Nastąpiła też „łupkowa rewolucja” w USA, która z importera przekształciła ten kraj w eksportera surowców energetycznych. Rosja zaczęła tracić rynki zbytu: ukraiński i inne (w tym roku Turcja, przestawiając się na gaz azerski, przestanie kupować gaz rosyjski). Także Zachodnia Europa systematycznie redukuje udział gazu rosyjskiego we własnym rynku - w 2000 r. stanowił on 48%, a w II kw. tego roku już tylko 27,85%. Ceny, które jeszcze w 2018 wynosiły 250 $ za 1000 metrów³, na początku tego roku spadły do ok. 100 $. Powrót do wysokich cen surowców wydaje się mało prawdopodobny, tym bardziej, że postępuje rozwój energetyki „zielonej” i wyczerpywanie się rosyjskich pokładów gazu. Do roku 2035 nastąpi też w Rosji spadek wydobycia i eksportu ropy.
Te procesy powodują, że marzenia o odbudowie mocarstwowej pozycji Rosji zaczynają tracić podstawy materialne. Udział gospodarki Rosji w gospodarce świata spadł z 3,5% w 2010 r. do 3% obecnie. Model gospodarki opartej o eksport surowców już wyczerpał swoje możliwości rozwojowe. Od 2014 r. rosyjskie społeczeństwo cierpi na spadki dochodów, rośnie więc jego niezadowolenie. A stagnacja gospodarki doprowadziła do zwiększenia wydatków socjalnych i obniżenia nakładów na zbrojenia. Udział ropy i gazu w dochodach budżetu spadł w I poł. tego roku z ok. 44% do 29,3%. Rosja staje się więc coraz bardziej zależna od krajów - rynków zbytu. Odbudowa jej armii jest bardzo zaawansowana, ale przy obecnych trendach gospodarczych, jeżeli Putinowi nie uda się zrealizować aspiracji mocarstwowych do roku 2030, to w następnej dekadzie nastąpi znaczny spadek ekonomicznych możliwości tego państwa i utrzymania jego militarnych przewag. Kryzys modelu gospodarczego wprowadzonego przez Putina w latach 2000-2003 okazuje się rozwojową pułapką. Rosja nie będzie miała wystarczających środków do utrzymania swojej pozycji gospodarczej i militarnej, więc przy kontynuowaniu obecnej polityki zagranicznej zostanie zredukowana do roli satelity Chin.
Dla Rosji jest to dziś scenariusz najbardziej prawdopodobny. Scenariusz optymistyczny musiałby być oparty nie o paradygmat imperialny, któremu Putin podporządkował całą politykę państwa - wpędzając je w stagnację, ale w oparciu o paradygmat rozwoju narodowego. Rosja ma bowiem szanse na tempo rozwoju porównywalne z chińskim. Ale wymagałoby to odrzucenia ekspansji jako fundamentu polityki i uruchomienia ogromnych zasobów tego kraju, tkwiących nie tyle w jego zasobach surowcowych, ile w możliwościach rozwojowych rosyjskiego społeczeństwa. Przeprowadzenie reform instytucjonalnych opartych na poszanowaniu praw własności i obywatelskich wolności, przebudowa systemu sądowego, naprawa administracji - jest warunkiem zmiany tego paradygmatu na rozwojowy. W konsekwencji zasoby przeznaczane od lat na budowę armii i funduszy rezerw powinny być przeznaczane na inwestycje gospodarcze i infrastrukturalne. A poszanowanie praw własności zakończyłoby proces wyprowadzania funduszy z Rosji i przyczyniło się do ich powrotu do kraju. Byłby to silny impuls rozwojowy. Konsekwencją ww. zmiany paradygmatu byłoby także porozumienie z Zachodem o współpracy gospodarczej i technologicznej. To byłaby szansa na rzeczywisty rozwój tego kraju.
Putin jest świadom ww. blokad własnej polityki. Dlatego chciałby je przynajmniej częściowo zrównoważyć porozumieniem z Paryżem i Berlinem, ale przy zachowaniu swej imperialnej polityki. Naszym interesem jest jednak niedopuszczenie do takiego porozumienia - dopóki Rosja nie zrezygnuje z paradygmatu imperialnego. Naszym warunkiem porozumienia musi być uznanie przez Moskwę: porządku geopolitycznego ukształtowanego po upadku komunizmu, redukcji jej nakładów zbrojeniowych do 2% PKB, demilitaryzacji okręgu królewieckiego i gwarancji dla własności i wolności obywatelskich. Unia Europejska dopiero wtedy powinna utworzyć strefę wolnego handlu z Rosją i rozwinąć z nią współpracę technologiczną. Wcześniej, jako zachętę dla takiej polityki, powinna zaproponować Moskwie likwidację systemu wizowego.
Marian Piłka
historyk, publicysta, członek Prawicy Rzeczypospolitej


