SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 9/365 –ZROBIĆ PIERWSZY KROK – (Mk 6, 45-52)
"Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!"
Szliśmy z Zygmuntem szlakiem Bieszczadzkim na Halicz. Była mgła. Gdzieś koło Tarnicy pobłądziliśmy. Stanęliśmy na rozdrożu dróg. Rozłożyliśmy mapę.
– Idziemy w lewo – powiedział Zygmunt.
– A może w prawo – zaproponowałem.
Jaki czas analizowaliśmy mapę. W końcu Zygmunt rzekł
– Zróbmy pierwszy krok, bo zastanie nas noc. Idziemy w prawo.
Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
Kiedy przed nami droga trudna, boimy się. Wahamy czy ruszyć, czy damy radę. Czasem wybór nie polega na tym, co jest łatwiejsze, lecz na tym, co pozwala nam ruszyć z miejsca. Jezus jest obok nas. Mówi do nas. "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!"
Panie proszę Cie o odwagę. Prowadź mnie tę drogą, która zmierza do Ciebie.
Fot: Erik Mclean
___________________________________________________
Ewangelia (Mk 6, 45-52)
Jezus chodzi po wodzie
Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić.
Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć.
Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył.
Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

