„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
piątek, 17 kwietnia 2026 Rudolfa, Roberta

Demokracja bez opozycji

Międzynarodowe zarzuty, że z demokracją w Polsce jest nie najlepiej, znalazły niespodziewane potwierdzenie. Otóż warunkiem właściwego funkcjonowania demokracji są nie tylko rządy większości wyłonione w demokratycznych wyborach, ale także istnienie opozycji. Otóż opozycja, to nie to samo, co zasiadający w parlamencie posłowie niepopierający, czy nawet zwalczający rząd. I jej znaczenie nie wynika przede wszystkim ze swoistej higieny życia publicznego, dbającej o to by monopol władzy obozu rządzącego nie uległ degeneracji. Konkurencja polityczna utrzymuje bowiem obóz  rządowy  w sytuacji politycznej i programowej czujności i mobilizuje go do pracy koncepcyjnej i politycznej. Opozycja, to przede wszystkim propozycja alternatywnego przywództwa narodowego. To zorganizowane  środowisko polityczne prezentującą alternatywną wizję polityki narodowej i metod jego uskutecznienia. Wbrew ludowej politologii, walka o władzę jest co prawda koniecznym warunkiem opozycyjnych partii, ale nie jest najważniejszym. Ważniejsza jest bowiem właśnie alternatywna koncepcja narodowej polityki. A to obejmuje zarówno stałe rozpoznanie zasadniczych wyzwań, zarówno szans, jak i zagrożeń w perspektywie strategicznej, wypracowywanie odpowiedzi na nie i to nie tylko w perspektywie najbliższych wyborów, ale w perspektywie, którą jesteśmy w stanie racjonalnie przewidzieć. Po prostu opozycja powinna być alternatywnym przywództwem, a nie jak mówi ludowa politologia tylko "organizacją dążącą do zdobycia władzy".

A tym czasem w Polsce mamy do czynienia z koncepcją partii politycznej rozumianej zgodnie z tą ludową politologia, która jest refleksem komunistycznego przekonania, że walka, a nie dobro wspólne,  jest istotą życia publicznego. Dlatego najczęściej programy wyborcze, traktowane nie są jako zobowiązania publiczne, a  jedynie jako element  w walce wyborczej. Stąd dominująca rola spin doktorów, marketingu politycznego i monopolizowania mediów przez poszczególne opcje polityczne. Nawet zasadnicze elementy programowe, jak np koncepcja 500+ w programie wyborczym PIS w 2005 roku zostają porzucone, bez żadnego tłumaczenia. Maja one dopiero szanse realizacji, gdy ujawni się ich potencjał wyborczy. Podobnie jest z zasadniczymi  postulatami wyborczymi poprzedniego obozu rządzącego. Naprawa Rzeczpospolitej i polityka rzeczywiście narodowa ma szansę, tylko wtedy, gdy jest ona zgodna z postulatem zdobycia i utrzymania władzy. Taka praktyka polityczna skutkuje najczęściej degeneracją państwa, traktowanego jedynie jako łup wyborczy, jako słynny radziwiłłowski postaw czerwonego sukna. Ta mentalność traktowania państwa jako łupu wyborczych zwycięzców, jest właściwie wspólna prawie całej obecnej klasie politycznej. Stąd też tendencja do wycinania z państwowych urzędów, mediów i przedsiębiorstw wszystkich, którzy nie  grają w drużynie zwycięzców. Oczywiście to że jest to mentalność właściwa partiom oligarchicznym nie znaczy że nie ma pomiędzy nimi różnic. Ale są to różnice stopnia, a nie  charakteru. Stąd nawet w wśród partii oligarchicznych należy dokonywać dystynkcji pomiędzy zakresem ich politycznej szkodliwości. A czasami nawet pomiędzy rzeczywistymi zasługami, choć one bardziej wynikają z realizacji celów partyjnych niż narodowych.

 Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

czytaj więcej >>

Nie ulega wątpliwości, że partią oligarchiczną jest PIS, który podobnie  do swoich  poprzedników, treścią swojej polityki, w znacznym zakresie, uczynił kwestie przejęcia  aparatu państwowego i profitów z tym związanych. Ale w przeciwieństwie do byłego obozu politycznego, uznał, że związanie interesu partyjnego, przynajmniej w pewnym zakresie, z realizacją dobra wspólnego, będzie gwarantowało skuteczniejsze utrzymanie się u władzy. Dlatego program tej partii jest związany przede wszystkim z tymi elementami interesu narodowego, które skutkują także poparciem społecznym. Stąd realizacja koncepcji 500+, jest słuszna nie tylko z punktu widzenia interesu partyjnego, ale także jest działaniem na rzecz przezwyciężenia katastrofy demograficznej. Natomiast postulaty narodowe, które mają charakter zasadniczy w perspektywie strategicznej, ale nie niosą wyborczego zysku mają małe, lub żadne szanse realizacji. Przykładem jest choćby  kwestia zbudowania centrum rządzenia usprawniającego sterowność naszego bardzo źle zarządzanego państwa, czy kwestia zwiększenia rzeczywistych nakładów na obronę narodową w sytuacji, gdy ten wzrost koliduje z innymi priorytetami, jak na przykład obniżenie wieku emerytalnego,  w sytuacji narastającego zagrożenia stabilnością międzynarodowego układu. W takiej sytuacji zamiast realnej polityki mamy rozbudowaną działalność retoryczna, ale jak wiadomo od samego mieszania herbaty, nie staje się ona słodsza.

Ta realna słabość obozu rządzącego tworzy realną konieczność istnienia  alternatywy politycznej, alternatywnego przywództwa, które nie tylko będzie zdolne lepiej poprowadzić nasze państwo, ale które może realnie oddziaływać swoimi koncepcjami i swoją krytyką na politykę obecnego układu rządowego. A tym czasem dziś  zasadniczą wadą polityki polskiej, jest nie tylko słabość polityki obecnego obozu rządzącego, ale faktyczny brak opozycji. Otóż to co zaprezentowała ostatnio Platforma Obywatelska jest rezygnacją z roli opozycji politycznej, to znaczy z roli alternatywnego przywództwa politycznego. PO nie definiuje zasadniczych wyzwań stojących przed naszym krajem,  nie wskazuje strategicznej słabości obozu rządzącego, ani też nie formuje strategicznej alternatywy. Odrzuca rolę naprawy Rzeczpospolitej i naprawy rzeczywistych słabości rządów PIS. PO nie chce naprawiać polskiej polityki, ale swoją aktywność ogranicza jedynie  do walki o władzę i wszystko podporządkowuje skuteczności tego celu. Państwo bowiem, co jest charakterystyczne dla modelu partii oligarchicznych traktuje jako łup wyborczy i tylko do tego ogranicza charakter swojej polityki. To nie jest pojmowanie swojej roli jako opozycji politycznej, tylko jako gangu, który chce wykonać skuteczny skok na państwo.

Bo co właściwie zaprezentował Schetyna i towarzysze? Otóż postanowił przebić PIS w koncepcji 500+ oferując wsparcie dla rodzin także na pierwsze dziecko. Oznacza to praktyczne podwojenie kosztów   programu bez  stymulowania wzrostu demograficznego, bo  jedno dziecko ma przynajmniej każda rodzina. Gdyby Schetyna zaproponował wzrost wsparcia na trzecie i następne dziecko, oznaczałoby to że dąży do przezwyciężenia katastrofy demograficznej, najważniejszego wyzwania narodowego naszych czasów. Oferta skierowana do rodzin z pierwszym dzieckiem oznacza tylko przekupywanie wyborców bez gwarancji jakiegokolwiek wzrostu urodzeń. I to wszystko w sytuacji, w której państwo polskie nie może zwiększać deficytu. Także postulat trzynastej emerytury w sytuacji głębokiego deficytu ZUS jest przykładem polityki księżycowej. To postulat kompletnie nieodpowiedzialny, niepoważny i rujnujący budżet państwa. To niszczenie państwa tylko dla zaspokojenia ambicji rządzenia, a właściwie jego łupienia. Zarzut grabienia państwa nie jest bowiem tu bezzasadny. Kolejny postulat, to zniesienie CBA. Rzeczywiście, jak dotąd rządy PISu są wyjątkowo nieudolne w rozliczaniu afer poprzedniego obozu rządzącego. Raczej ograniczają się , poprzez komisje śledczą, jedynie do działań medialnych, niż karnych. Ale to nie zmienia sytuacji że istnienie CBA jest pewnym hamulcem dla korupcji i takim ten urząd byłby, gdyby rządy przejęła PO. Postulat likwidacji tego urzędu, to postulat bezkarności w rozkradaniu państwa. Wpisuje się on w najgorszą koncepcje państwa, jako państwa łupieżczego, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego faktu. Także postulat likwidacji IPNu, instytucji, która poprzez swoją działalność przywraca życiu publicznemu kategorie patriotyzmu, interesu narodowego i buduje spójność społeczną, która zawsze jest zagrożeniem dla patologii życia publicznego, oznacza tylko obronę subkultury dezintegracji narodowej. I ostatni  postulat odnoszący się do kwestii muzułmańskiej imigracji. Z jednej strony należy się cieszyć że PO rezygnuje z absurdalnego pomysłu otwarcia furtki dla islamizacji naszego kraju, ale ta rezygnacja nie jest kwestią przemyślenia interesu narodowego, ale obawą że utrzymanie dotychczasowej polityki może uniemożliwić przejęcie władzy. Ta zmiana oznacza tylko, że mamy do czynienia z zupełnie zdegenerowaną formą partii oligarchicznej, która dla zdobycia władzy zaprze się nawet samej siebie. To mentalność gangu, a nie partii politycznej.

Zagrożenie polskiej demokracji, to nie tylko nieprzemyślana polityka PIS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, czy wątpliwych pomysłów legislacyjnych, to przede wszystkim brak rzeczywistej opozycji politycznej. Bowiem PO, która jest tak skuteczna w zwalczaniu konkurencji wśród środowisk niechętnych obozowi rządowemu, reprezentuje koncepcje nie alternatywnego przywództwa narodowego, ale mentalność "skoku na władzę", w celu realizacji nie narodowych, a delikatnie mówiąc jedynie partykularnych celów. Taka partia po prostu nie jest potrzebna na polskiej scenie politycznej. Jest ona  szkodliwa i nie jest to kwestia różnic poglądów, tylko ocena jej antyspołecznej roli zaprezentowanej w wystąpieniu Schetyny i jego towarzyszy. To co prezentuje, to  mentalność  przed którym życie publiczne powinno być chronione. Rezygnacja Schetyny z koncepcji opozycji, jako alternatywnej koncepcji przywództwa narodowego na rzecz koncepcji „demokracji łupieżczej”, jest dziś jedynym realnym zagrożeniem polskiej demokracji, bo jest uniemożliwieniem społeczeństwu wyboru alternatywnego przywództwa. Dlatego też naprawa polskiej demokracji wymaga przede wszystkim stworzenia merytorycznej opozycji wobec obecnych rządów. Na pewno nie nadaje się do tej roli ani PO, ani jej gorsza kopia, Nowoczesna .pl. Bez  merytorycznej opozycji, trudno oddziaływać na obóz rządowy w kierunku mobilizowania go do realizacji bardziej ambitnej polityki narodowej, nie mówiąc już, że taka sytuacja zawsze grozi degeneracją rządzenia. Państwo bowiem, to nie radziwiłłowski postaw czerwonego sukna, ale dobro wspólne, które powinno być wyzwaniem wszystkich obywateli, także tych, którzy głosowali na partie Schetyny. I dlatego naprawa demokracji wymaga istnienia rzeczywistej, a nie pozornej i fałszywej opozycji politycznej.

 

Czy w Polsce wprowadzana jest koncepcja germańskiej demokracji autorstwa Hitlera?

czytaj więcej >>

Marian Piłka

 

Historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej